Mosiężne złączki gwintowane i trójnik

Śrubunek, czyli jak rozłączyć instalację bez cięcia rury

Instalacja z rur gwintowanych ma jedną cechę, która na etapie montażu wygląda niewinnie, a przy pierwszym serwisie okazuje się kłopotliwa. Połączenie gwintowe skręca się w jednym kierunku, więc żeby je rozkręcić, trzeba obrócić jeden z elementów, a ten obrót przenosi się na kolejne złącza w tym samym ciągu.

Przy odcinku zamocowanym do ściany, wchodzącym w kotłownię między pompę a zawór, nie ma jak obrócić niczego. Zostaje cięcie i ponowne gwintowanie, w środku awarii.

Trzy części, które rozwiązują problem obrotu

Śrubunek jest połączeniem rozłącznym o pozornie prostej konstrukcji. Składa się z dwóch końcówek wkręcanych w rurę albo w armaturę oraz nakrętki łączącej, która dociska je do siebie. Uszczelnienie znajduje się między czołami końcówek.

Cała sztuczka polega na tym, że nakrętka obraca się swobodnie na jednej z końcówek. Rozłączenie polega więc na odkręceniu samej nakrętki, bez obracania rur ani armatury po żadnej ze stron.

Konsekwencja praktyczna: żeby wyjąć pompę z instalacji, wystarczy odkręcić dwie nakrętki. Bez śrubunków ta sama czynność oznacza rozkręcanie połowy kotłowni albo cięcie rury.

Stosowany w instalacjach domowych i przemysłowych śrubunek występuje w wersjach z gwintem zewnętrznym, wewnętrznym oraz w wykonaniach mieszanych, a także jako element wbudowany w armaturę, na przykład w zawory kulowe z końcówką śrubunkową.

Płaskie czy stożkowe

Sposób uszczelnienia dzieli śrubunki na dwie grupy o różnych właściwościach i różnych wymaganiach montażowych.

W wersji z uszczelnieniem płaskim między czołami znajduje się uszczelka z materiału elastycznego albo bezazbestowego. Docisk zapewnia nakrętka, a szczelność zależy od równoległości czół i od stanu uszczelki. Zaletą jest tolerancja na niewielkie niedokładności, wadą konieczność wymiany uszczelki przy każdym rozłączeniu.

W wersji stożkowej czoła mają kształt stożka i przylegają do siebie metal do metalu, bez elementu pośredniego. Szczelność wynika z dokładności obróbki powierzchni i z siły docisku. Zaletą jest brak elementu zużywalnego i odporność na wyższe temperatury, wadą wrażliwość na uszkodzenie powierzchni uszczelniającej.

Ta druga cecha bywa źródłem problemów przy serwisie. Zarysowanie stożka narzędziem albo zanieczyszczenie go opiłkiem oznacza przeciek, którego nie da się usunąć dokręceniem, a jedynie wymianą końcówki. Dlatego przy rozłączaniu warto zabezpieczyć powierzchnie i sprawdzić je przed ponownym złożeniem.

Gdzie warto go przewidzieć

Zasada jest prosta: śrubunek umieszcza się wszędzie tam, gdzie przewiduje się demontaż pojedynczego elementu bez rozbierania całości.

W praktyce oznacza to obie strony każdego urządzenia: pompy, filtra, wodomierza, zaworu regulacyjnego, licznika ciepła, naczynia przeponowego. Do tego przy przejściach przez ściany oddzielające pomieszczenia i na granicy odcinków wykonanych przez różne ekipy.

Warto też pomyśleć o serwisie okresowym. Filtr wymagający czyszczenia dwa razy w roku, wpięty na sztywno, będzie czyszczony raz na trzy lata, bo za każdym razem trzeba rozkręcić pół instalacji. Ten sam filtr między dwoma śrubunkami wyjmuje się w minutę i faktycznie zostanie wyczyszczony.

Ograniczeniem jest cena i liczba miejsc potencjalnego przecieku. Każdy śrubunek to dwa dodatkowe połączenia gwintowe i jedno uszczelnienie, więc rozsypanie ich po całej instalacji zwiększa ryzyko zamiast je zmniejszać. Rozsądna zasada mówi: tam, gdzie coś będzie wyjmowane, i nigdzie indziej.

Materiał dobiera się do medium i do sąsiedztwa

Śrubunki wykonuje się najczęściej z mosiądzu, z żeliwa ciągliwego oraz ze stali nierdzewnej, a wybór wynika z medium i z tego, co znajduje się po obu stronach połączenia.

Mosiądz jest standardem w instalacjach wodnych i grzewczych o typowych parametrach. W wodzie o podwyższonej agresywności stosuje się gatunki odporne na odcynkowanie, oznaczane skrótem DZR, bo zwykły mosiądz w takich warunkach po kilku latach zaczyna się rozwarstwiać, a objawem jest biały nalot wokół gwintu i spadek wytrzymałości korpusu.

Żeliwo ciągliwe, zwykle ocynkowane, sprawdza się w instalacjach z rur stalowych gwintowanych, gdzie tworzy jednolity materiałowo ciąg. Stal nierdzewna trafia tam, gdzie występują media agresywne chemicznie albo wysokie temperatury.

Osobną kwestią jest sąsiedztwo materiałów. Śrubunek mosiężny wkręcony bezpośrednio w rurę ocynkowaną, w obecności wody, tworzy ogniwo galwaniczne przyspieszające korozję cynku, a potem stali. W instalacjach mieszanych stosuje się złączki dielektryczne rozdzielające oba materiały albo tak dobiera kolejność, żeby element bardziej szlachetny znalazł się za mniej szlachetnym w kierunku przepływu.

Montaż, w którym łatwo o błąd

  • Końcówki wkręca się w rurę osobno, przed połączeniem nakrętką. Próba wkręcenia całego złożonego śrubunku przenosi moment na uszczelnienie i je uszkadza.
  • Gwint na końcówce uszczelnia się osobno, materiałem właściwym dla medium, a uszczelnienie czołowe jest od tego niezależne. To dwa różne miejsca uszczelniające w jednym elemencie.
  • Nakrętkę dokręca się na wyczucie, nie na siłę. Nadmierny moment przy wersji płaskiej wyciska uszczelkę, a przy stożkowej odkształca powierzchnie.
  • Osiowość ma znaczenie. Śrubunek nie jest elementem kompensującym niewspółosiowość rur i próba ściągnięcia nim dwóch odcinków, które się nie schodzą, kończy się przeciekiem albo pęknięciem.

Ostatni punkt jest najczęstszą przyczyną nieszczelności przy poprawnie dobranym elemencie. Śrubunek ma łączyć to, co już do siebie pasuje, a nie naprawiać błędy w przygotowaniu odcinków.

Śrubunki, złączki gwintowane i armatura z przyłączami rozłącznymi wraz z tabelami wymiarowymi znajdziesz na www.onninen.pl. Parametry przywołane w tekście pochodzą z katalogu hurtowni Onninen.